﻿<title_newspaper="Przekrój"> 
<title_article="Sport">
<author_1="">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1953">
<month="12">
<date="1953-12-06">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Przez pełne 90 minut, 100.000 widzów na stadionie w Wembley oglądało prowadzoną w zawrotnym tempie, na niezwykle wysokim poziomie stojącą grę. Węgrzy (w wiśniowych koszulkach i białych spodenkach), mieli przygniatającą przewagę przez większą część meczu, zdobywając pierwszą bramkę już w 40 sekundzie gry, ze strzału Hidegkutiego. W piętnastej minucie Sevel zdobywa wyrównanie. W dwudziestej — daleki, niespodziewany strzał Hidegkutiego zmusza bramkarza Anglii Merricka po raz drugi do kapitulacji. Węgrzy atakują bez przerwy. Trzecią bramkę dla nich zdobywa świetny skrzydłowy Puskas, czwartą — dalekim strzałem, pomocnik Bozsik (najlepszy gracz na boisku). W 38 minucie środkowy napastnik Anglii, Mortensen strzela drugą bramkę dla swej drużyny...
Już w 7 minucie po przerwie huraganowe ataki Węgrów przynoszą im piątą bramkę. Strzelcem jest znowu Bozsik. Zaledwie trzy minuty później Hidegkuti podwyższa wynik na 6:2. Ostatnia bramka pada w 12 minucie gry po przerwie. Jeden z Węgrów zawinia rękę na polu karnym. Sędzia Horne (Holandia) dyktuje karnego. Strzela go pewnie obrońca Anglików, Ramsey. Węgrzy wygrywają ostatecznie 6:3. Zwycięska drużyna węgierska: Grosics (Geller), Buzansky, Lorant, Lantos, Bozsik, Zakarias, Budai, Kocsis, Hidegkuti, Csibor, Puskas — jest pierwszym zespołem, który pokonał reprezentację Anglii na jej własnym boisku. Zwycięstwo jest tym cenniejsze, że zostało odniesione po naprawdę wspaniałej grze, nad najsilniejszą jedenastką Anglików. W ciągu jednego tylko dnia po meczu drużyna węgierska otrzymała 8.000 depesz gratulacyjnych. Na zdjęciu: świetny skrzydłowy Węgrów Puskas szkoli młody narybek piłkarski.
*
W Tiranie: Polska—Albania 0:2 (0:2). Drużynie polskiej, mimo znacznej przewagi w polu, nie udało się strzelić bramki. Na przeszkodzie stanął świetnie usposobiony bramkarz Albańczyków i niezdecydowanie naszych napastników, którzy zaprzepaścili szereg 100-procentowych okazji strzelenia gola. Najsilniejszym z naszych był obrońca Durniok. Pierwszą bramkę zdobyli Albańczycy już w 9 minucie gry, po rzucie rożnym. Drugą — z wypadu, w okresie dużej przewagi Polaków.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
